Tag: grypa

Grypa, przeziębienia - dlaczego częściej chorujemy jesienią i zimą?

Pogoda nie jest bezpośrednio winna: "Przeziębienie" to mit wymyślony przez babcie, aby zachęcić dzieci do ciepłego ubierania się. Zapewnia jednak idealne warunki dla wirusów chorobotwórczych, które wywołują te choroby, aby się rozwijać i tworzyć sezonowe epidemie, z którymi mamy do czynienia każdego roku.

 

Roczny kalendarz zakażeń wirusowych

Większość infekcji wirusowych układu oddechowego występuje częściej w zimie niż w lecie. Na półkuli północnej, na przykład, wirus grypy wywołujący grypę. Koronawirusy, które powodują klasyczne przeziębienia, krążą spokojnie przez cały rok, ale infekcje wywołane przez te wirusy są bardziej powszechne zimą i wiosną. To samo dotyczy rinowirusów, które również powodują przeziębienia i rozwijają się jesienią i zimą, a adenowirusy, które powodują infekcje dróg oddechowych, oczu, a czasami układu pokarmowego, są powszechne zimą i wczesną wiosną. W okresie zimowym wzrasta również ryzyko zetknięcia się z rotawirusami odpowiedzialnymi za zapalenie żołądka i jelit.

 

Warunki zewnętrzne sprzyjające wirusom

Dlaczego jednak epidemie wirusowe są częstsze w okresie przeziębień? Część odpowiedzi leży w warunkach pogodowych, które sprzyjają przenoszeniu się tych wirusów. Wirus grypy jest łatwiej przenoszony w niskich temperaturach i przy niskiej wilgotności powietrza. Zimowe warunki pogodowe, które łączą niskie temperatury i suche powietrze, sprzyjają zatem przenoszeniu grypy. Te dwa parametry często idą ze sobą w parze, przy czym zimne powietrze pochłania mniej wilgoci niż ciepłe. „Wirusy przenoszone drogą powietrzną są wrażliwe na wilgotność powietrza. Niektóre zimowych wirusów przenoszone są drogą powietrzną. Kiedy zakażona osoba oddycha, mówi lub kaszle, wydziela bardzo małe, zawierające wirusa kropelki. Mikrokropelki o średnicy mniejszej niż 5 μm mogą unosić się w powietrzu nawet przez 9 minut, co stanowi wystarczającą ilość czasu, aby zainfekować potencjalnych przechodniów, przynajmniej jeśli powietrze jest wystarczająco suche. Kiedy powietrze jest wilgotne, kropelki powietrza wchłaniają wodę i stają się cięższe, opadając na ziemię, gdzie nie są już w stanie nikogo skazić.” – informuje internista, lekarz rodzinny, Katarzyna Lorentz-Nejno.

 

Przenoszenie wirusów ułatwiają nasze zimowe nawyki życiowe

Wzrost zakażeń wirusowych w zimowym czasie jest również związany z naszym stylem życia. Przy mniej sprzyjającej pogodzie więcej czasu spędzamy w pomieszczeniach zamkniętych, a mniej na zewnątrz. Wzrost infekcji wirusowych, jest również związany z naszym stylem życia, więcej czasu spędzamy w pomieszczeniach zamkniętych. To sprawia, że jesteśmy w bliskim kontakcie z innymi, co ułatwia przenoszenie zarazków z jednej osoby na drugą. Ciasne pomieszczenia sprzyjają stagnacji cząstek wirusów w powietrzu, zwłaszcza gdy wentylacja nie jest optymalna. Osoby przebywające w źle wentylowanych pomieszczeniach są bardziej podatne na tę infekcję wirusową.

 

Otoczka wirusa grypy jest wzmocniona przez zimno

Wirusy przystosowały się do surowych warunków panujących zimą. W temperaturach bliskich 0°C lipidy tworzące otoczkę zestalają się w żel. W temperaturze 22°C większość lipidów pozostaje w tej postaci, natomiast w temperaturze 41°C otoczka upłynnia się. Ta zmiana układu w zależności od temperatury zewnętrznej daje wirusowi stabilność w niskich temperaturach i ułatwia jego przenoszenie w powietrzu. Po wniknięciu do organizmu, ciepło otoczenia upłynnia jego otoczkę, co jest warunkiem koniecznym do skutecznego zainfekowania komórek.

 

Zimą nasze ciała są bardziej podatne na wirusy

Wirusy również wykorzystują jeden z naszych słabych punktów, aby zarazić nas w zimie. Zimno lub wilgoć osłabiają niektóre mechanizmy ochronne naszego organizmu. Ochłodzenie dróg nosowych sprawia, że jesteśmy bardziej podatni na przeziębienia. Wdychanie lodowatego zimowego powietrza prowadzi do obniżenia temperatury górnych dróg oddechowych, co sprzyja rozwojowi wirusów odpowiedzialnych za przeziębienie. Nasza błona śluzowa nosa zawiera komórki zakończone rzęskami, które umożliwiają usuwanie ze śluzu obcych cząstek, zwłaszcza mikrobów. Również w tym przypadku niskie temperatury zakłócają działanie tego mechanizmu obronnego.

 

Suche powietrze osłabia systemy ochronne płuc

Jeśli świeżość nosa narusza niektóre z jego mechanizmów obronnych, płuca wydają się być wrażliwe na brak wilgoci w powietrzu.  Oddychanie zbyt suchym powietrzem zatrzymuje funkcjonowanie komórek włoskowatych, które są również obecne w błonie śluzowej płuc, zmniejszając ich zdolność do wymiatania mikrobów. Wirusy mogą wtedy swobodnie kolonizować tkanki, uszkadzając je przy tym. Zdolność do naprawy tych uszkodzeń jest również osłabiona przez brak wilgoci w powietrzu. Utrudniona jest również produkcja związków uwalnianych przez zainfekowane komórki w celu informowania innych komórek o ataku wirusa, co ogranicza ich zdolność do obrony. Warto zadbać o odpowiednią wentylację pomieszczeń oraz regularnie wietrzyć, radzi internista Marcin Myszura.

 

Brak światła słonecznego przyczynia się do zimowych epidemii

Brak światła słonecznego w zimie nie jest bez związku z występowaniem chorób. Oprócz zdolności do ogrzewania atmosfery, słońce chroni nas przed mikrobami poprzez bardziej bezpośrednie działanie. Promienie ultrafioletowe słońca są silnym środkiem przeciwbakteryjnym, niszczącym genetyczny skład wirusów i bakterii. Wirusom bardzo trudno jest przetrwać intensywne światło słoneczne, co częściowo wyjaśnia, dlaczego epidemie są rzadsze w miesiącach letnich.

 

Brak witaminy D upośledza naszą odporność

Niski poziom światła słonecznego w zimie również pogarsza naszą zdolność do wytwarzania witaminy D. Niedobory są więc powszechne o tej porze roku i czynią nas bardziej podatnymi na infekcje. Wśród swoich licznych funkcji, witamina D bierze udział w odpowiedzi immunologicznej i odgrywa kluczową rolę w sposobie, w jaki nasz organizm reaguje na atak wirusów.